Wniosek
Największym wrogiem sprzedaży jest “niespodzianka w dokumentach” tydzień przed aktem. Jeśli robisz przegląd spójności wcześnie i przekładasz to na jasne warunki umowy, oszczędzasz sobie nerwów i utraty kupującego.
Niezgodności w danych, powierzchni, przynależnościach czy opisach potrafią wysadzić transakcję w ostatnim tygodniu. Ten artykuł pokazuje, jak to diagnozować i naprawiać w sposób, który nie zabija terminu.
Dlaczego „drobna literówka” potrafi zatrzymać sprzedaż
W nieruchomościach problemem nie jest tylko prawo – problemem jest proces. Bank kupującego, notariusz i sąd wieczystoksięgowy pracują na dokumentach. Jeśli dokumenty się rozjeżdżają, system reaguje: ktoś prosi o wyjaśnienie, ktoś prosi o poprawkę, ktoś wstrzymuje decyzję. I nagle „drobiazg” zjada tygodnie.
Jakie niezgodności są najbardziej kosztowne
Najczęściej spotyka się rozbieżności w danych osobowych, adresach, opisach przynależności (piwnica/komórka/miejsce postojowe), a także różnice w powierzchni czy w udziale w gruncie. Dla sprzedającego brzmi to jak czepialstwo. Dla kupującego i banku jest to ryzyko, że kupują nie to, co myślą.
Jak to diagnozować na początku, a nie na końcu
Najlepsza praktyka to zrobić “przegląd spójności” zanim wystawisz nieruchomość albo zanim podpiszesz rezerwację/przedwstępną. Jeżeli coś nie pasuje, masz czas to uporządkować lub uczciwie opisać i przewidzieć w umowie.
Jak wyjść z problemu, gdy termin już jest blisko
Część niezgodności da się naprawić szybko, część wymaga czasu. Dlatego umowa powinna zawierać scenariusz na wypadek, gdy poprawka potrwa dłużej: przesunięcie terminu, warunek dokumentowy, albo mechanizm rozliczeń, który chroni strony w okresie przejściowym.
MASZ PYTANIA?
by Marlena Szofińska
ul. Warszawska 24/105
05-100 Nowy Dwór Maz.
NIP: 5361982613 REGON: 529649751