Wniosek
Nazwa „umowa rezerwacyjna” niczego nie gwarantuje. Liczy się treść: albo kupujesz czas (rezerwacja), albo wchodzisz w obowiązek zawarcia umowy (przedwstępna). Najbezpieczniej jest świadomie zdecydować, który model wybierasz – i dopiero potem negocjować pieniądze.
Umowa rezerwacyjna z założenia „trzyma ofertę”, ale w praktyce bywa napisana tak, że staje się jednostronną umową przedwstępną – i wtedy konsekwencje są zupełnie inne.
Co ma robić umowa rezerwacyjna (a co zwykle robi tylko w teorii)
W idealnym świecie umowa rezerwacyjna jest prosta: sprzedający (albo deweloper) zobowiązuje się, że przez określony czas nie będzie oferował nieruchomości innym osobom. Kupujący dostaje „okno czasowe” na decyzję, badanie dokumentów, kredyt czy dopięcie formalności. I to jest sens rezerwacji: nie przenosi własności, nie „sprzedaje”, nie ma zastępować aktu – ma tylko kupić czas.
W praktyce jednak rezerwacyjna bywa pisana tak, że wychodzi poza „nieoferowanie”. I tu zaczyna się ryzyko: jeśli w treści pojawiają się elementy typowe dla umowy przedwstępnej (cena, termin, dokładny opis przedmiotu, zobowiązanie do zawarcia umowy przyrzeczonej), to przestajemy mówić o miękkiej rezerwacji, a zaczynamy mówić o zobowiązaniu o dużo twardszych skutkach.
Umowa przedwstępna: kiedy wchodzisz w poważne konsekwencje
Umowa przedwstępna wprost polega na zobowiązaniu jednej lub obu stron do zawarcia oznaczonej umowy. Jeżeli określa istotne postanowienia umowy przyrzeczonej, wchodzimy w reżim umowy przedwstępnej. To ma znaczenie, bo wraz z przedwstępną pojawia się cała logika zabezpieczeń i sankcji: zadatek, warunki, terminy, odpowiedzialność za niedojście do umowy.
Najczęstsza „mina”: rezerwacyjna jako jednostronnie zobowiązująca przedwstępna
Rezerwacyjna w nazwie może „udawać” jedynie zobowiązanie do nieoferowania, ale w treści może zawierać jednostronnie zobowiązującą umowę przedwstępną – np. sprzedający zobowiązuje się sprzedać, jeśli kupujący zgłosi żądanie zawarcia umowy (często przy spełnieniu ogólnych warunków). Kupujący ma więc komfort, a sprzedający bierze na siebie twardy obowiązek.
Dla kupującego to może być korzystne – o ile kupujący wie, że ma realne prawo żądać zawarcia umowy i że warunki są sensownie opisane. Dla sprzedającego bywa to niebezpieczne, bo blokuje sprzedaż „na dłużej” niż wynikałoby to z prostej rezerwacji.
Opłata rezerwacyjna: kiedy jest neutralna, a kiedy robi presję
Sama opłata rezerwacyjna nie rozwiązuje problemu. Kluczowe są odpowiedzi na trzy pytania: czy jest zwrotna, kiedy przepada i czy jest traktowana jak zaliczka/zadatek. W praktyce spory biorą się z tego, że umowa nie opisuje scenariuszy awaryjnych (odmowa kredytu, brak dokumentów, opóźnienie). Jeśli brakuje tych scenariuszy, opłata rezerwacyjna staje się narzędziem presji, a nie „kosztem czasu”.
Jak to ułożyć bezpiecznie (logika, nie formalizm)
Jeżeli chcesz rezerwacji – niech będzie rezerwacją: prosty obowiązek nieoferowania i jasne reguły opłaty. Jeżeli chcesz przedwstępnej – niech będzie przedwstępną: pełny opis nieruchomości, terminy, warunki dokumentowe i kredytowe, zasady zadatku, konsekwencje niewykonania.
MASZ PYTANIA?
by Marlena Szofińska
ul. Warszawska 24/105
05-100 Nowy Dwór Maz.
NIP: 5361982613 REGON: 529649751