Ktoś zaczął budowę i sprzedaje dom „w stanie surowym zamkniętym”. Cena kusi, bo sprzedający chce szybko wyjść z inwestycji. Tyle że kupujesz nie tylko mury — kupujesz też czyjąś dokumentację, czyjeś decyzje administracyjne i czyjeś ewentualne odstępstwa od projektu.
Dlaczego domy w budowie bywają okazją — i pułapką
Okazją: przejmujesz gotowy grunt z rozpoczętą inwestycją, poniżej kosztu odtworzenia. Pułapką: wszystko, co zbudowano niezgodnie z projektem lub bez wymaganych zgłoszeń, staje się Twoim problemem legalizacyjnym (mechanizm opisaliśmy przy samowoli budowlanej) — a wady wykonawcze schowane w murach ujawnią się długo po transakcji.
Dokumentacja: pozwolenie, projekt, dziennik budowy
Komplet do weryfikacji: pozwolenie na budowę (lub skuteczne zgłoszenie) — czy jest ostateczne i czy nie wygasło (przerwa w budowie dłuższa niż 3 lata!), zatwierdzony projekt — do porównania ze stanem faktycznym, dziennik budowy z wpisami kierownika, umowy z wykonawcami i gwarancje. Brak dziennika albo „dziennik się zgubił” to poważny sygnał ostrzegawczy.
Kupując dom w budowie, przejmujesz nie tylko inwestycję — przejmujesz odpowiedzialność za jej historię.
Przeniesienie pozwolenia na budowę
Pozwolenie na budowę nie przechodzi automatycznie z gruntem — wymaga decyzji o przeniesieniu na nowego inwestora, za zgodą dotychczasowego. To formalność, ale trzeba ją zaplanować w umowie: zgoda sprzedającego na przeniesienie, wydanie dokumentacji i współdziałanie po transakcji powinny być zapisane wprost, najlepiej z zabezpieczeniem finansowym.
Jak ułożyć umowę i rozliczenie
Rozsądny schemat: umowa przedwstępna z warunkami (weryfikacja dokumentacji, opinia konstruktora), precyzyjny opis stanu zaawansowania jako załącznik, oświadczenia sprzedającego o zgodności z projektem — z odpowiedzialnością za ich prawdziwość. W ASAP prowadzimy takie zakupy razem ze wsparciem technicznym po stronie kupującego: prawnik czyta dokumenty, inspektor — mury.