„Koszty notarialne” to w praktyce zbiorczy rachunek, w którym honorarium notariusza bywa najmniejszą pozycją. Warto rozumieć jego strukturę — choćby po to, żeby wiedzieć, o czym w ogóle można negocjować.
Cztery składniki rachunku
1) Taksa notarialna — wynagrodzenie notariusza, ograniczone rozporządzeniem o maksymalnych stawkach zależnych od wartości transakcji. 2) Podatki pobierane przez notariusza — przy rynku wtórnym PCC 2% (ze zwolnieniem dla pierwszego mieszkania — szerzej w przewodniku podatkowym). 3) Opłaty sądowe za wpisy w księdze wieczystej — własności, ewentualnie hipoteki. 4) Wypisy aktu — płatne od strony, kilka egzemplarzy dla stron, sądu i banku.
Kto płaci — prawo a zwyczaj
Strony mogą podzielić koszty dowolnie; zwyczaj rynkowy obciąża nimi kupującego. To jednak tylko zwyczaj — przy negocjacjach bywa kartą przetargową, a przy umowach deweloperskich część kosztów z mocy ustawy dzieli się po połowie.
Największa pozycja rachunku u notariusza to zwykle nie notariusz — to podatek.
Od czego zależy wysokość
Taksa rośnie z wartością nieruchomości (degresywnie), a na końcową kwotę wpływają też: liczba wypisów, dodatkowe czynności (pełnomocnictwa, oświadczenia o poddaniu się egzekucji, depozyt), wpis hipoteki przy kredycie. Przed transakcją warto poprosić kancelarię notarialną o kalkulację — profesjonalna poda ją bez oporu.
Gdzie można, a gdzie nie warto oszczędzać
Taksa bywa negocjowalna w granicach stawek maksymalnych — zapytać zawsze warto. Nie warto za to „oszczędzać” na czynnościach zabezpieczających: rezygnacja z depozytu notarialnego czy oświadczeń egzekucyjnych dla zaoszczędzenia kilkuset złotych to klasyczna oszczędność pozorna. W ASAP przygotowujemy klientów do aktu z pełną kalkulacją kosztów — zero niespodzianek przy stole.